Recenzja filmu “Ponad wszystko” – Barti

Główną bohaterką jest 18 letnia Maddy, która cierpi na bardzo rzadką chorobę układu odpornościowego. Choroba nakazuje Maddy cały czas siedzieć w sterylnym otoczeniu, więc  jakakolwiek infekcja grozi jej śmiercią. Krótko mówiąc Maddy jest uwięziona w domu. Widuje się tylko z matką i pielęgniarką. Jej matka jest wdową,  wcześniej straciła  już  męża i ma tylko ją.

Tymczasem do domu obok wprowadza się Olly. Chłopak jest sympatyczny, wysportowany i przystojny. Maddy nie mogąc pogodzić się  ze swoją zdrowotną  sytuacją, zaczyna buntować się przeciwko matce. Dziewczyna zakochuje się w chłopaku z sąsiedztwa z wzajemnością, smsy z Ollym niestety już jej nie wystarczają. Mimo wielkiego ryzyka chce się z nim spotkać.

Na podstawie obejrzanego filmu widzowie mogą sobie odpowiedzieć na pytanie: co jest ważniejsze jakość czy długość życia. To dzieło filmowe z pewnością można określić jako dramat miłosny. Pierwsze uczucia rodzą się przecież w świetle choroby Maddy. Podobało mi się kilka rzeczy, np.  sposób w jaki rozwiązano kwestie smsów, to znaczy są to wyobrażone przez Maddy rozmowy, a nie wyświetlone na ekranie litery. Ponadto szacunek i tolerancja dla odmienności, Maddy jest przecież czarnoskórą dziewczynką, co nie przeszkadza jej wcale zakochać się w białym chłopcu. Myślę natomiast, że najmniej podobało mi się zakończenie, ponieważ Maddy nie była wcale chora, to matka oszukiwała ją przez ponad 17 lat.

Moim zdaniem film zasługuje jednak na ocenę pozytywną, ponieważ przedstawia ponadczasowe wartości, a tym samym pokazuje, że życie jest tylko jedno i wcale nie jest łatwe. Mimo tego uważam, że nawet w sytuacji, kiedy jesteś śmiertelnie chory i tak chcesz przeżyć je jak najlepiej.

BARTI – 2c